Muzeum Designu × Łowcy Świateł — Nasza Brukselska Misja
Letnie słońce wpadało przez wysokie okna Design Museum Brussels, a w naszej grupie panowała niesamowicie radosna atmosfera. Nasze nauczycielki dały nam zadanie, mieliśmy znaleźć trzy przedmioty, pierwszy który wydawał nam się praktyczny lub piękny, drugi który był dla nas zaskakujący i trzeci, który mógł być dużo lepszy. Każdy z nas zaczął bacznie przyglądać się otaczającym nas rzeczom, a spokojne zwiedzanie szybko zamieniło się w pasjonującą dyskusję o sztuce użytkowej.
Pierwszym celem było znalezienie czegoś absolutnie genialnego. Naszą uwagę natychmiast przyciągnął kultowy, czerwony fotel Vernera Pantona. Jego płynna, opływowa linia, wycięta z jednego kawałka tworzywa, zachwyciła nas swoją prostotą. Mebel był jednocześnie piękny, funkcjonalny oraz stanowił podręcznikowy przykład pomysłowego designu.
Kawałek dalej, w rogu sali poświęconej retro-futuryzmowi, trafiliśmy na przedmiot całkowicie zaskakujący. Było to stare radio z lat siedemdziesiątych, które po złożeniu przypominało zwykłą, gładką plastikową kostkę. Urządzenie w ogóle nie zdradzało swojej prawdziwej roli, przez co długo debatowaliśmy nad jego nietypową formą i tym, jak bardzo różni się od współczesnej elektroniki.
Na koniec postanowiliśmy wytknąć projektantom jakąś wadę i wskazać rzecz, która zdecydowanie mogłaby być lepsza. Szybko znaleźliśmy kandydata w postaci głębokiego, jaskrawego fotela kubełkowego. Choć wizualnie robił ogromne wrażenie, brak jakichkolwiek otworów wentylacyjnych sprawiał, że siedzenie w nim, w tak ciepły dzień, byłoby czystym dyskomfortem.
Nie potrzebowaliśmy kawiarni, by dobrze się bawić, bo energia w grupie była niesamowita. Spędziliśmy resztę czasu na spacerowaniu wzdłuż przeszklonych korytarzy, skąd przez wielkie szyby podziwialiśmy błyszczące w pełnym słońcu Atomium. Wspólne analizowanie tych wszystkich przedmiotów niesamowicie nas zbliżyło i sprawiło, że opuściliśmy muzeum w wyśmienitych humorach, gotowi na dalsze odkrywanie Brukseli.
Wieczorem przenieśliśmy się do centrum Brukseli, gdzie czekała na nas lekka, kreatywna gra terenowa „Polowanie na Światła Brukseli”. To była idealna opcja po intensywnym dniu. Podzieliliśmy się na zespoły, każdy dostał listę „świetlnych zadań”, a potem ruszyliśmy w okolice Grand Place. Miasto nocą zrobiło robotę — neony, odbicia, cienie, iluminacje… idealna sceneria. Wyszło z tego coś pomiędzy miejskim safari, sesją zdjęciową i kreatywnym challengem.














Komentarze
Prześlij komentarz